Misja ratunkowa teleskopu Swift odwołana. Obserwatorium spłonie jeszcze w tym roku
2026-08-20NASA i firma Katalyst Space Technologies ogłosiły w środę 19 sierpnia 2026, że statek ratunkowy LINK nie przechwyci ani nie podniesie orbity Obserwatorium Neila Gehrelsa Swift. Powodem są nieustępujące problemy z kontrolą orientacji pojazdu. Bez tej interwencji teleskop, który pracuje od 2004 roku, najprawdopodobniej wejdzie w atmosferę i spłonie jeszcze w tym roku.
Na czym polegała misja
Swift nie ma własnego napędu. Od 2024 roku, w okresie wzmożonej aktywności Słońca, jego orbita zaczęła opadać szybciej, niż zakładano — rozgrzana atmosfera pęcznieje, opór rośnie, a satelita traci wysokość. Obserwatorium zeszło do około 345 kilometrów. Plan zakładał uchwycenie go przez robotyczny statek i wyniesienie na orbitę około 600 kilometrów, co przedłużyłoby misję o lata.
Byłby to precedens: pierwszy przypadek przechwycenia rządowego satelity przez komercyjny statek, przy czym Swift nigdy nie był projektowany z myślą o serwisowaniu na orbicie. NASA przyznała Katalyst kontrakt wart 30 milionów dolarów we wrześniu 2025 roku, żeby uratować sprzęt wyceniany na około 500 milionów.
Harmonogram był ekstremalny. Firma miała niecały rok od podpisania kontraktu do startu na zaprojektowanie, zbudowanie i przetestowanie pojazdu. LINK wystartował 3 lipca 2026 na rakiecie Northrop Grumman Pegasus XL, zrzucanej z samolotu — był to pierwszy lot tej konstrukcji od 2021 roku. W lutym 2026 NASA wstrzymała większość operacji naukowych Swifta i ustawiła go w pozycji minimalizującej opór, żeby kupić czas do przybycia pomocy.
Co poszło nie tak
Kłopoty zaczęły się niemal od razu po starcie:
- 15 lipca — NASA informowała, że inżynierowie Katalyst opanowali wczesne problemy z łącznością i kontrolą orientacji,
- 28 lipca — układy stabilizacji zawiodły ponownie; statek zaczął wirować z prędkością około 9 stopni na sekundę, a łączność stała się przerywana,
- sierpień — kontrolerom udało się spowolnić obrót odpalając silniczki, ale nie odzyskano pełnej sprawności,
- 19 sierpnia — wspólna decyzja NASA i Katalyst o rezygnacji z przechwycenia.
Co się kończy razem ze Swiftem
Obserwatorium wystrzelono w listopadzie 2004 roku z misją podstawową zaplanowaną na dwa lata. Pracowało ponad dwie dekady i stało się jednym z najważniejszych narzędzi astronomii wysokich energii — nie tyle jako teleskop robiący własne zdjęcia, ile jako system alarmowy. Swift wykrywał rozbłysk gamma, w kilkadziesiąt sekund obracał się w jego stronę i rozsyłał współrzędne, dzięki czemu obserwatoria na całym świecie mogły złapać zjawisko, zanim zgaśnie. Jego zniknięcie zostawia w tych obserwacjach lukę, której nie da się szybko zapełnić.
Co dalej z LINK
Misja nie kończy się całkowicie. LINK ma nadal próbować zbliżenia do Swifta i przeprowadzenia operacji w jego pobliżu, żeby zebrać dane o manewrach wobec obiektu, który nie współpracuje i nie ma żadnych uchwytów dokujących. To właśnie faza podejścia jest technicznie najtrudniejsza, więc jej przećwiczenie ma wartość nawet bez samego chwytu. Nie podano, kiedy próba miałaby nastąpić.
Administrator NASA Jared Isaacman stwierdził w oświadczeniu, że agencja powinna działać szybko i podejmować skalkulowane ryzyko, gdy potencjalny zysk jest tego wart, i że wynik nie zmienia sensu podjęcia próby. Dyrektor Wydziału Astrofizyki NASA Shawn Domagal-Goldman przypomniał, że od początku była to misja o wysokim ryzyku i wysokiej nagrodzie, prowadzona w tempie narzuconym przez aktywność Słońca. Prezes Katalyst Ghonhee Lee zapowiedział przekucie wniosków w powtarzalną procedurę dla przyszłych misji serwisowych.
Źródła: NASA (komunikat „NASA Updates Next Steps for Commercial Swift Boost Mission”, 19.08.2026), Scientific American, CNN, NBC News


