BepiColombo odłączył moduł napędowy. Polski wkład w misji do Merkurego

BepiColombo odłączył moduł napędowy. Polski wkład w misji do Merkurego

2026-09-05 0 przez Redakcja

3 września 2026 o godzinie 15:52 czasu polskiego anteny Europejskiej Agencji Kosmicznej w Hiszpanii i Argentynie odebrały z odległości około 200 milionów kilometrów potwierdzenie udanej separacji modułu transferowego MTM od reszty sondy BepiColombo.

Po ośmiu latach lotu europejski orbiter Mercury Planetary Orbiter (MPO) i japoński Mercury Magnetospheric Orbiter, nazywany Mio, rozpoczęły ostatnią fazę podróży do Merkurego. ESA opisuje ją jako jedną z najbardziej wymagających operacyjnie sekwencji przybycia do planety, jakie kiedykolwiek przeprowadziła.

Dlaczego dotarcie do Merkurego jest tak trudne

Problemem nie jest odległość, tylko hamowanie. Lecąc w stronę Słońca, sonda stale przyspiesza, a żeby grawitacja Merkurego mogła ją przechwycić, musi poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości orbitalnej samej planety.

Przez osiem lat rolę holownika pełnił moduł MTM: zasilał oba orbitery i napędzał zestaw silnikami jonowymi. W połączeniu z dziewięcioma przelotami w pobliżu planet — w tym sześcioma koło samego Merkurego — pozwoliło to zejść z prędkością do około 48 km/s. Resztę hamowania, już przy samym wejściu na orbitę, wykona silnik chemiczny zamontowany na MPO.

Jak wyjaśniał dr inż. Tomasz Zawistowski, zastępca dyrektora ds. rozwoju technologii w Centrum Badań Kosmicznych PAN, odłączenie MTM to etap przygotowujący sondę do przechwycenia przez pole grawitacyjne planety. Sam manewr separacji jest więc dopiero pierwszym krokiem wieloetapowego procesu.

Polski wkład

W misji uczestniczą naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych PAN, którzy pracowali nad instrumentem MERTIS — spektrometrem podczerwieni — a konkretnie nad modułem celowania osi optycznej. Dane z MERTIS, zestawione z pomiarami pozostałych instrumentów, mają posłużyć do stworzenia szczegółowych map rozmieszczenia różnych rodzajów skał oraz struktur geologicznych, w tym uskoków i spękań.

Dlaczego przybycie się opóźniło

BepiColombo wystartowała 20 października 2018 na rakiecie Ariane 5. Pierwotnie dotarcie do Merkurego planowano wcześniej, ale w kwietniu 2024 wystąpiła awaria układu przekazującego moc z paneli słonecznych do silników jonowych. Napęd przestał osiągać pełny ciąg, co wymusiło korektę trajektorii i przesunęło wejście na orbitę na listopad 2026.

Co dalej

  • 21 listopada 2026 — MPO i Mio wspólnie wejdą na orbitę wokół Merkurego,
  • grudzień 2026 — orbitery rozdzielą się; Mio w tym samym miesiącu ma zająć swoją docelową orbitę, silnie eliptyczną (590 na 11 640 km), dobraną pod kątem badania magnetosfery,
  • marzec 2027 — MPO osiągnie orbitę docelową,
  • kwiecień 2027 — start właściwych operacji naukowych.

Sens wysłania dwóch osobnych orbiterów polega na jednoczesnej obserwacji z dwóch perspektyw. MPO zbada powierzchnię i wnętrze planety, natomiast Mio, wyposażony w magnetometry, detektory cząstek naładowanych i odbiorniki radiowe, zajmie się magnetosferą.

Źródła: ESA, Space24.pl, Nauka w Polsce (PAP), National Geographic Polska